Sen i... opowieść Ciociobabci
Ale ja miałem sen!!! O mamo! Opowiem go ale pamiętaj, że to jest tylko i wyłącznie pomiędzy nami ok.? Nie pamiętam dokładnie ale opowiem to co zapamiętałem. Otóż niewiadomo jak ani skąd spotkałem się z Hinatą przed domem babci Chiyo. Potem ona chciała iść na spacer na pole słoneczników które rosło za domem Chiyo (ja pamiętam, że tam jakieś pole było ale na pewno nie słoneczników ). Poszliśmy na ten spacer i ona zaczęła z Siebie wylewać cały żal jaki do mnie czuła. Potem umówiliśmy się na wieczór a ja zamierzałem wieczorem przejść do konkretów… jeśli wiesz co mam na myśli :) Pamiętam, że potem pognałem do domu by się przygotować. Patrzę a tam jest… Midori!!! O Mamo kochana! Była tak samo paskudna we śnie jak i na jawie. Poprosiła mnie bym pojechał z nią do sklepu… Hmmm… tak normalnie to wolałbym by mnie tramwaj przejechał ale we śnie się zgodziłem. Ona prowadziła (o zgrozo! Chować się wszyscy którym życie miłe! ) I nagle zaczęła jeździć jak wariatka… nie po drodze tylko obok drogi i na dodatek jeszcze slalomem! No a na koniec to wjechała do lasu!
Wpadłem w panikę i zacząłem się drzeć, że zaraz wjedziemy w jakieś drzewo a ona zaczęła się śmiać. Porąbany ten egzaminator co jej prawko dał! Przecież ona normalnie chciała mnie zabić. Co z tego, że we śnie? To zawsze jakiś zamach na moje życie. Już sam fakt, że zawału we śnie nie dostałem przez nią jest cudem i powinni go pokazać na kanale religijnym który tak często i chętnie ogląda Ciociobabcia.
Nagle stanęła w tym lesie i zaczęła się do mnie dobierać. Najnormalniej w świecie zachciało jej się ze mną kopulować. No ale jak to ze mną zwykle bywa do niczego nie doszło.. Omińmy może jednak moje… albo może lepiej brak mojego życia seksualnego. No i w sumie to już koniec bo nagle się obudziłem… i poczułem straszny ból w okolicach głowy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem nad sobą trzy osoby. Po pierwsze Ciociobabcia której widok mnie nie zachwycił bo coś mieliła w ustach a przy tym jak mówiła do Lee, że nic mi nie będzie to buchała na mnie swym porażającym oddechem tak, że myślałem , że znowu zemdleję… ( Rany… to chyba było najdłuższe zdanie w mojej karierze :D )
Po drugie Lee który wachlował mnie gazetą. No a po trzecie … Staś.
Właśnie zacząłem się zastanawiać cóż to takiego powaliło na ziemię gdy nagle rzucił się na mnie Lee.
-Gaara! Boże! Ty żyjesz! Co za szczęście
No masz! A on dalej do mnie Boże gada! No co za uparty człek… :)
A teraz tak serio… to się okazało, że nam te wieśniaki dekoracje w stodole zdemolowały i dlatego ja żem zemdlał! No wcale się nie wkurzyłem jak zobaczyłem tę stodołę w chyba jeszcze gorszym stanie niż była na początku. Dostałem ataku prawdziwej furii i chciałem wszystkich naokoło siebie wymordować. Ale wtedy..
BACH!
Leżę na ziemi a na mej pupie spoczywa Staś i coś tam cicho mamrocze, że mnie nie puści. Prychnąłem wściekły bo Stasio był mały więc bez problemu mogłem wstać. Tak też właśnie chciałem zrobić gdy poczułem, że się duszę..
BUM!
Opadam z powrotem na ziemię. Starałem się odwrocić i zobaczyć kto tym razem zrobił sobie ze mnie materac ale dojrzałem jedynie szponowatą stopę w pomarańczowej pół skarpetce i już wiedziałem kogo zabić. Znowu spróbowałem się podnieść i z godnością muszę stwierdzić, że niewątpliwie by mi się to udało gdyby nie to najgorsze
ŁUP!
Leżę z powrotem na brzuchu i z rozpaczą stwierdzam, że Ciociobabcia swym ciężarem zaraz zmiażdży mi moje śliczne i zgrabne nóżki!
I w tym memencie właśnie Ciociobabcia przemówiła właśnie najstraszniejszym w życiu głosem jaki w całym swym życiu słyszałem…
-cicho siedź smrodzie bo inaczej @#...&***#@ …
Nie będę kalał siebie językiem którego ona wtedy użyła ale uwierz mi na słowo pisane szczerze na papierze… Nawet Temari nigdy się tak bardzo nie bałem! Do tej pory staram się na nią nie patrzeć a jak niechcący uda mi się to zrobić to dostaję takich dreszczy, że mi wszystko leci z rąk! Nawet tak drogocenne i bardzo trudno tutaj dostępne ciasteczka z toffi, rodzynkami, czekoladą i orzechem laskowym. W każdym bądź razie… Ciociobabcia opowiedziała nam wreszcie historię tej przeklętej stodoły.
-Było to drogie dzieci – teraz to już dzieci zaczęła do nas nagle mówić… - w czasie wojny. Nie mieliśmy my wtedy tak dobrze jak wy teraz. Mój najukochańszy mąż wyruszył na bitwę pozostawiając mnie w domu samą z nienarodzonym dzieckiem… jego największego przyjaciela co prawda… ale wiecie dzieci. Adolf tego nie wiedział i nigdy nie zamierzałam mu tego powiedzieć. Chciałam urodzić to dziecko i żyć szczęśliwie z mężem ale stała się rzecz straszna i niespodziewana. Adolf wrócił z wojny cały zdrowy i bez jednej nogi. Byłam wtedy już w 9 miesiącu ciąży i niedługo spodziewałam się upragnionego dziecka. Wszystko szło zgodnie z planem… oprócz jednej jedynej drobnej rzeczy o której nigdy w życiu bym nie pomyślała. Urodziłam piękną zdrową i dużą córeczkę. Szkopuł w tym, że Adolf i ja mieliśmy złote włosy niczym zborze… a nasza córka płomiennorude. Zupełnie jak najlepszy przyjaciel Adolfa, Zenon Zboczony. Z czego się śmiejecie dzieci? To nie jest śmieszne!
USPOKOIĆ SIĘ DO @$..?&*…#@$$&… *$#!@&* !!!
W każdym bądź razie drogie dzieciaczki… Adolf powiesił się w tej oto właśnie stodole a teraz mieszka w niej jego przeklęty duch.
I po tych słowach wstała z mych nóg i poszła w stronę domu. Normalnie byłem w takim szoku, że leżałem na ziemi nawet wtedy gdy Staś i Lee już ze mnie zleźli. Nie pamiętam jak i kiedy znalazłem się z Lee w kurniku. Człek o krzaczastych brwiach posadził mnie na kanapie i zaraz sam opadł na nie ciężko. Wywnioskowałem, że jest on w takim samym tylko trochę innym szoku jak ja.
-właśnie dlatego ludzie z wioski nie chcą byście urządzali tam swojego święta. Co teraz zrobicie?
Głos małego Stasia dudnił mi w głowie niczym echo… „Co teraz zrobicie”. Moim skromnym zdaniem największą odwagą jest przyznanie się do tchórzostwa dlatego przyznaję się iż.
Ja Garosław z Suny urodzony 19 stycznia w gabinecie mojego ojca Kazekage, lat 15 panicznie boję się duchów!
Zacząłem sobie w duchu przysięgać, że już nigdy, przenigdy i za żadne skarby świata nikt nie zaciągnie mnie do tej stodoły. Zamknąłem oczy i zwinąłem się w kłębek…. Oczami widziałem tylko ciemność. I nagle… ciemność zaczęła znikać. Powoli powolutku… usłyszałem śmiech Hinaty i oczyma wyobraźni zobaczyłem jej piękny uśmiech… zerwałem się na równe nogi.
-Lee! Idziemy do stodoły!
Gaara 29/12/2009 00:47:36 [
komentarzy 3]
Komentuj
Stodoła... :)
Lee pchnął wielkie drewniane drzwi które otworzyły się straszliwie przy tym skrzypiąc. Aż z wrażenia musiałem sobie zatkać uszy! W każdym razie… to co tam ujrzeliśmy przerosło moje -po minie Lee stwierdzam, że jego również – najśmielsze oczekiwania. Spodziewałem się wielkiej, brudnej i śmierdzącej stodoły. Zamiast tego zobaczyłem… chyba tonę gnoju, jakieś resztki siana i mnóstwo ogromnych pajęczyn. Weszliśmy głębiej i nagle uderzyła w nas taka fala niemiłosiernego smrodu, że myślałem, że mi wszystkie włoski w nosie popaliło. Uderzyło mnie również to, że podłoga w tej stodole jest dziwnie biała no ale po głębszym przyjrzeniu moimi bystrymi oczami stwierdziłem, że to po prostu niewyobrażalna ilość ptasich odchodów. Lee chyba też to zauważył bo zgiął się w pół i wydusił przez zasłonięte dłońmi usta
-O Boże! Zaraz rzygnę…
A tyle razy mu powtarzałem, żeby nie mówił do mnie „Boże” bo mi głupio. Gaara w zupełności wystarczy :D
No w każdym razie stwierdziłem, że jeśli on puści pawia to ja również to zrobię tyle, że na niego. A jak znam życie to on znowu by rzygnął… no a ja z powrotem na niego czyli niekończąca się opowieść :D. Szybka analiza sytuacji, bujna wyobraźnia i stwierdziłem, że lepiej jeśli się stamtąd ulotnimy. Tak też zrobiliśmy.
Boże! Świeże powietrze! Od dzisiaj będę czcił świeże powietrze!
Ale chwila moment ja będę musiał tam wrócić! Ciociobabcia nie chciała nam na to głupie Halloween udostępnić żadnego innego pomieszczenia niż tej przeklętej stodoły! A już wszystko zostało załatwione! Za dwa dni zjeżdża się tu cala Konoha i trzeba posprzątać! Stwierdziliśmy z Lee, że wypadałoby na tą zabawę zaprosić też innych… co tu dużo kryć gejów pracujących u Ciociobabci. Nie no może przesadziłem… nie wszyscy są gejami… a bynajmniej mam taką nadzieję :D
No ale teraz pojawia się big problem. Bo jak te chłopy się dowiedziały, że to Halloween wyprawiamy s tej stodole to nie wiedzieć czemu powpadali w taką panikę, że głowa mała. A my z Lee pojęcia nie mamy dlaczego nagle wszyscy zrezygnowali. Brewka pytał Ciociobabci o co chodzi ale ona tez nie chciała nic powiedzieć. Normalnie temat tabu jakiś. A to oznacza, że całą stodołę z Lee musimy wysprzątać sami.
Bosko…
~~*~~
Najgorsze przeżycie w moim krótkim życiu. Ciociobabcia obiecała, że przyśle nam do pomocy dwie urocze dziewczyny. Jakieś córki jej znajomej. Lee się normalnie napalił jak jakiś niewyżyty erotoman. No ale mina mu zrzedła jak znowu otworzył drzwi do tej zatęchłej stodoły. Masakra… ledwo tam weszliśmy a już czułem, że od tego smrodu miękną mi kolana i kręci mi się w głowie. Wróciliśmy więc do Ciociobabci prosząc ją o radę w tej sprawie. Stwierdziła, że ma genialny pomysł a po chwili wręczyła nam dwie maski przeciwgazowe. Normalnie bomba! Jak znam życie to pewnie Konoha przyjedzie wcześniej by pomóc i Hinata zobaczy mnie w tej pięknej masce. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Lee w ogóle dostał od tej maski jakiegoś Powera bo normalnie jak się wziął za to sprzątanie to prawie wszystko sam zrobił… a ja oczywiście nie zamierzałem mu o tym przypominać :D. Najgorsze mnie ominęło. Otworzyliśmy na noc w stodole wszystkie okna i drzwi, żeby wywietrzyć no a jutro zabieramy się za dekorowanie.
Tak w ogóle to wspominałem, że to będzie iprezka przebierankowa?? Fajnie nie?? Temari coś przez telefon wspominała, że ma już dla mnie przebranie i, że Kankuro przebiera się za kotka. Normalnie nie mogę się doczekać aż go zobaczę bo to chyba będzie największy i najgrubszy w życiu kot jakiego będę miał szansę zobaczyć :D hmm… trochę dziwnie to zdanie skonstruowałem.. ale mniejsza o większość :D Pytałem też Temari o Hinatę… mówiła, że nie chciała przyjechać ale Temari udało się ją przekonać.
-Tylko Gaara… tym razem proszę tego nie zepsuj.
Tym razem nie mam zamiaru niczego psuć. Wszystko będzie szło idealnie według mojego planu… :D
Gaara 15/12/2009 14:37:29 [
komentarzy 5]
Komentuj
Halloween cz.1 :)
Na początku chciałabym przeprosić za to, że tak długo nie dodawałam notki. Ale za to mam dwa usprawiedliwienia :D Po pierwsze zrobiłam sobie troszeczkę za długie tipsy wiec same rozumiecie:) niewygodnie mi się pisze na klawiaturze :P. Drugim powodem zaniedbania mojego bloga są kłopoty sercowe… Przygody Gaary są w dużej mierze odzwierciedleniem mojego życia więc jeśli ja mam złamane serce…to trudno Gaara również je ma. Mam jednak nadzieję, że niedługo wszystko się ułoży :).
I jeszcze jedna sprawa. Mianowicie mam pytanie do was. Trochę zagalopowałam się z wątkiem wplecienia do opowiadania postaci z innych Anime. Widać nie za bardzo potrafiłam wam przekazać o co mi dokładnie chodziło i wyszła z tego opowiadania... jakaś dziwna mieszanka. Ale dobra już przechodzę do sedna sprawy :).
Czy według was powinnam pociągnąć ten wątek do końca???
Cóż… decyzję zostawiam wam:). A teraz życzę miłej lekturki :* :* :*
~~*~~
To ja może zacznę od początku opowiadać. Nie będę tak od razu pisał o koszmarze który… no zresztą nieważne.
Bo wczoraj było Halloween. … no a ja na tej głupiej wsi wylądowałem! I tak sobie myślałem o tym Halloween i stwierdziłem „ No nic… po prostu obejrzę z Lee jakiś horror”. Ale nie… Bo wiesz co się okazało? Że ten wkurwiający mnie na każdym kroku człek z jedną brwią potrafi czasem zaskoczyć człowieka.
Akurat właśnie byłem w kurniku i biłem się „na oczy” z jedną nieznośną kurą która nigdy nie chciała mi oddać swoich jaj. No normalnie znienawidziła mnie od pierwszego wejrzenia! Chyba kiedyś ją zdradził jakiś rudawy Kur... nie czekaj… nie tak szedł rodzaj męski… hmmm… a co mnie to zresztą?
Boże jakie to wkurzające stworzenie! A żebyś ty wiedział jakie ja mam podziobane łapki. No ale wracając do tej nieznośnej jędzy. Ja patrzę na kurę… kura patrzy na mnie… i tak chyba z pięciu minut. Nagle do kurnika wpada zdyszany Lee.
-Gaara, Gaara! Wiesz co się stało?
Nie spuszczając mojego firmowego morderczego spojrzenia numer 5 z tej francowatej kury odpowiadam.
-nie Lee, nie mam zielonego pojęcia co też się mogło stać…
Bo od kiedy tu jestem co dnia robię to samo. W nocy czuwam z pałką by Lee mnie nie molestował. Gdy zapieje kogut… O! właśnie kogut! Nie kur tylko kogut! Widzisz? Jednak sobie przypomniałem :D. Ok., więc gdy pieje kur.. znaczy się kogut wstajemy i idziemy na krotki prysznic do domu Ciociobabci. Tak z gwoli ścisłości… idziemy na przerażająco krótki prysznic. Musimy się zmieścić w około 3.. no góra 4 minutach bo jak nie… to interweniuje Ciociobabcia. Oczywiście pierwszego dnia pobytu nikt mnie o tym nie poinformował. Bardzo zabawna sytuacja wiesz? Normalnie kupa śmiechu! Wyobraź sobie tylko…po ciężkiej nocy wchodzisz pod prysznic. Gorąca woda odpręża twoje całkiem nagie ciało i umysł. Jest Ci tak dobrze, że nawet zaczynasz mruczeć z przyjemności… aż tu nagle słyszysz jakiś huk, trzask oraz okrzyk bojowy. I nim zdołasz się domyślić o co chodzi czujesz jakieś lodowate wielkie łapy na swoich biodrach a zaraz potem leżysz na brzuchu przewieszony przez ramię u jakiejś starej baby!
Lee mówi, że moja twarz była bardziej czerwona niż kudły. Boże co za siara. Po tym całym zdarzeniu dostałem kilka listów miłosnych i zaproszenie od kółka baletowego. O Boże! Powiedz mi błagam! Co ja w sobie takiego mam, że zawsze podobam się tylko gejom?
Ale chwila o czym to ja miałem pisać?
A tak, już wiem. I tak po szybki prysznicu idę do kurnika pozbierać jajka a tam przez jakieś pół godziny użeram się z tym głupawym murzyskiem. Potem doję krówki, potem karmię świnki. I w sumie to byłoby na tyle bo tylko tyle dostałem zadań od Ciociobabci… wiesz to taka moja wsiowa rutyna.
A teraz wróćmy do Lee. Wyobraź sobie iż pisał on smsy z Tenten i okazało się, że chcieli w Konosze… (tak przy okazji dziwnie to się odmienia) zrobić zabawę dla przebierańców na Halloween ale okazało się, że nie mają gdzie. Tak więc wspaniałomyślny Lee po namowie z Ciociobabcią zaprosił wszystkich tutaj!
I znowu zobaczę Hinatę…
Gaara 17/11/2009 21:32:36 [
komentarzy 3]
Komentuj
Wyjazd na wieś...
-Gdy wrócę! A uwierz mi, że twój misterny i knuty od mojego urodzenia plan by się mnie pozbyć nie powiedzie się! I wrócę!!! Zapłacisz mi za to!
Właśnie te słowa usłyszała ode mnie Temari gdy odjeżdżałem z Brewką samochodem… Nie przecieraj tak gał ocznych! Dobrze czytasz! Ja! Zraniony i osamotniony, ze złamanym sercem! Z Brewką w samochodzie!
Jak ona mogła mi to zrobić?
Ok… wiem, że może trochę zachowywałem się… świr. No ale żeby tak od razu mnie wysyłać z Lee na wieś? Szczyt okrucieństwa nie sądzisz? I tak przez całą wyboistą drogę Lee molestował seksualnie moje kolano, klepiąc je co chwila i mówiąc do mnie
- Nie martw się Gaara! Będzie super! Zobaczysz!
A ja tak sobie pomyślałem, że jak jeszcze raz powie coś w stylu „zobaczysz” i znowu pomaca mnie po kolanie to ja sprawdzę, czy moja stopa zmieści się w jego gębie!
Przyjechaliśmy do tej całej wsi… gdzie od samego początku towarzyszył mi smród tych kur, świń… i tych takich dziwnych białych koni z czarnymi łatkami. W każdym razie… nie dość, że cała pupa mnie bolała to jeszcze chciał mi się wymiotować.
Przyjechaliśmy do tej całej Cioci? Babci? A cholera Cię go wie kim była ta kobieta dla Lee. No ale właśnie! Przyjechaliśmy i wiesz co? Patrzę a ona ma chałupę kurde jak centrum handlowe! Znaczy, że takie wielkie! :) już się rozmarzyłem o gorącej kąpieli o ciepłym, mięciutkim łóżeczku… a tu kicha!!! Ciociobabcia nas prowadzi do jakiegoś przebrzydłego kurnika który z pewnością by się rozwalił od jednego pierdnięcia Kankuro!
-Ja tu mam spać? –pytam.
A Lee mi na to
-Obaj tu będziemy spać! Mówiłem Ci, że będzie super!
I już mnie chwyta ręką za głowę a pięścią czochra mi kudły… czy mi się wydaje czy on chce się ze mną bliżej zakumulować? A w życiu! Nie ma mowy! Ja cały czas pamiętam jak kiedyś wymruczał przez sen moje imię. En rumieniec który pojawił się na jego policzkach nawiedza mnie w koszmarach do dziś! I tak dobrze wiem, że ja nie sypiam! Ale czasami medytuję…
A zresztą… wiesz co było potem? Wchodzimy do tego kurnika.. a tam… nie no nie było aż tak źle… dużo szafek i jedno wielkie łóżko. Zaraz, zaraz!!! Jedno łóżko? A z tego co pamiętam to miałem pokój dzielić z Lee!
-NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(Temari)
To było takie… żałosne. Gdy wróciłam zastałam Gaarę siedzącego na podłodze przy lodówce. Po podłodze walały się puste puszki po coca-coli, okruszki ciastek, papierki po cukierkach… i jakiś niezidentyfikowany zielony obiekt płynny… ble…
Jednak nie to było najgorsze. Bo wiesz… Gaara leżał tam nagi!
Postaraj się mnie zrozumieć. Przewijałam go jak był takim małym smarkiem! I on dalej jest takim małym, bezbronnym smarkiem! Dlatego łatwiej było mi żyć i myśleć, że ten dzyndzelek pomiędzy jego nogami dalej jest taki maleńki jak kiedyś. A tu masz babo placek! Fakt iż Gaara jest już mężczyzną spadł na mnie jak grom z jasnego nieba!... Ej.. ale chwila, Momot ja nie o tym miałam pisać!
Gdy już wyleczyłam tego kaca moralnego, gdy już wypłakał mi się z ramię… na całe dwa dni zamknął się w pokoju i za cholerę nie chciał ani wyjść, ani jeść, ani nawet pić. I miałam pewność, że żyje tylko i wyłącznie dlatego, że gdy przystawiałam ucho do jego drzwi to słyszałam jak się zanosi od płaczu. Było mi go strasznie szkoda ale potem to on już zaczął przeginać! Gaara zaczął śledzić Hinatę! To był już szczyt wszystkiego! Dlatego posunęłam się do ostateczności…
(Gaara)
Dlaczego ona mi to zrobiła??? Dlaczego była aż taka okrutna?
Siedzę właśnie na skrawku tego wielkiego łóżka a to małe w zielonej piżamie się do mnie zbliża!!! A on śpi jak zabity! Jest niebezpiecznie blisko a za cholerę nie da się go przesunąć. Już raz starałem się to zrobić. Oparłem stopy na jego ramieniu i naparłem rękoma mocno na ścianę. Myślisz, że co? Że chociaż drgną? A gdzie tam! Zaraz się przewrócił na bok złapał mnie za kostkę mocno pociągną i tak oto leżałem sobie na łóżku a on przytulał się do mych nieszczęsnych kolan! I teraz boję się, że ta bestia posunie się jeszcze dalej !!!
Ratunku!!!
Gaara 23/09/2009 09:22:43 [
komentarzy 6]
Komentuj
Uwaga Uwaga !!!
ostrzegam mialam klopoty z kompem i nie mam polskich znakow w kompie... (Boze jak to brzmi :P ).
w kazdym razie chcialam oznajmic tej kochanej garstce osob ktora czasami jeszcze wchodzi na mojego bloga... na czym to ja.. a juz wiem :D chcialam oglosic ze wrocilam!!! :D za jakis dzien na gora 2 dni przeczytacie kolejna notke :) niestety nie wracam na dlugo bo ide do pracy na cale bite 3 miesiace :( mimo wszystko czasem skocze do cioci na kompa, przepisze wszystko co napisalam i bede starala sie umieszczac notki conajmniej raz na 2 tygodnie :) mam nadzieje ze sie cieszycie bo ostatnio mialam czeste naady glupawki i wymyslilam sporo szalonych przygod dla Gaary i jego nowych znajomych :) rany jak ja nudze :P
juz mnie nie ma :)
Pozdrowionka dla wszystkich :*
Gaara 18/05/2009 22:29:25 [
komentarzy 10]
Komentuj
Szablon wykonała
Ania...=)
Obrazek
deviantart